Korony i szachownice Fritillaria
Fritillaria persica

Wielką atrakcją powsińskich kolekcji roślin ozdobnych są od lat szachownice Fritillaria. Są to rośliny dla cierpliwych, gdyż kwitną dopiero 3-4 lata po zasadzeniu cebul. To prawdziwe śpiące królewny, bo wchodzą w spoczynek dwa razy do roku zimą i latem. Właśnie pomyślne przetrwanie spoczynku decyduje o powodzeniu uprawy. Warto zadbać o drenaż podłoża i starannie kształtować glebę pod szachownice, komponując ją ze starego kompostu, żwiru oraz chudej gliny. Cebule można sadzić w ażurowych koszyczkach i wyjmować z ziemi na czas spoczynku letniego. Jak się nie ma czasu na koszyczki, trzeba przynajmniej ograniczyć do minimum podlewanie śpiących organów podziemnych. Zimą natomiast dobrze jest osłaniać je oknem inspektowym bądź szybą. Najwrażliwsze okazy można uprawiać w doniczkach w chłodnej szklarni, by mieć pewność, że nic ich podleje wbrew naszej woli. Tak „kapryśna” biologia szachownic to spadek po ich dzikich przodkach. Większość z nich trafiła do naszych skalniaków i na rabaty naturalistyczne z górskich hal, widnych naskalnych lasków i lasostepów Azji Mniejszej, Iranu, Afganistanu i zachodnich Chin. Dotyczy to zarówno łatwych w uprawie koron cesarskich Fritillaria imperialis, sz. ostropłatkowych F. acmopetala czy sz. asyryjskich F. uva-vulpis (F. assyriaca), jak i dość grymaśnych sz. Wałujewa F. walujewii oraz sz. wąskokwiatowych F. stenanthera. Z podobnych środowisk w Alpach francuskich i włoskich pochodzi ładna, a mało wrażliwa sz. trąbkowata F. tubaeformis.

Korony i szachownice Fritillaria
Fritillaria meleagris

Znacznie rzadsze są w tym rodzaju miłośniczki lasów i mokradeł. Należy do nich jeden z najpiękniejszych zwiastunów wiosny na polskich moczarach: sz. kostkowata F. meleagris jak również znana polskim zesłańcom sz. kamczacka F. camschatensis o charakterystycznym rozmieszczeniu obejmującym północ Japonii, Kamczatkę i pacyficzne wybrzeże Alaski. Sz. kostkowata to jedna z najstarszych roślin wschodniej Europy wziętych do uprawy. Już Rzymianie sprowadzili ją do Anglii. W wielu regionach uznawana za oficjalny symbol np.: Chorwacji, szwedzkiej prowincji Uppsala i Naddniestrza. Obdarzona mnóstwem fantazyjnych nazw ludowych np.: „Leper lily – lilijka trędowatych”. Ceniona za swoją odporność na mróz i okresowe zalewanie, może rosnąć w tym samym miejscu wiele lat bez konieczności przesadzania. Preferuje lekko kwaśne, żyzne czarne ziemie jeziorne i mursze łąk, będących wcześniej torfowiskami, ale nieźle rozwija się także na wielu innych typach podłoży, byle mokrych lub świeżych. Formy dzikie wyglądają jak malutkie tulipany, o zwisających, różowych lub bordowych kwiatach, obsypanych jasnymi plamkami, tworzącymi wzór szachownicy. Wyhodowano setki odmian różniących się kolorem płatków i rozmiarami jak ‘Aphrodite’ o kwieciu białym, ‘Charon’ o purpurowo-czarnej szachownicy, ‘Jupiter’ z kostką jasnoczerwoną (jak krew tętnicza)-ciemnobordową (jak krew żylna), czy ogromniasty ‘Saturnus’ o kwiatach fioletowych. Doskonale harmonizuje z innymi niskimi roślinami cebulowymi: kosaćcami żyłkowanymi, holenderskimi oraz mieczowatymi, krokusami, zimowitami, puszkiniami, śnieżycami czy małymi tulipanami. Ostatnio przeżywa renesans popularności jako element działek ekologicznych i ogrodów motylowych. W obniżeniach terenu, blisko wód odnawia się bez pomocy ogrodnika, siejąc się potem sama w niespodziewanych miejscach – na skalniakach czy pod krzewami. Kurczą się niestety i zanikają populacje naturalne tej ślicznej rośliny. W Polsce wymarła na północnym zachodzie: w Lesie Miradzkim pod Mogilnem, w nadleśnictwie Rychtal koło Kępina, nad Notecią pod Czarnkowem, pod Szczecinem, tudzież w Wydrzanach na wyspie Uznam. Nadal dość bogate (kilka-kilkanaście tysięcy osobników, zajmujących około 40ha), ale znacznie uboższe niż kilkadziesiąt lat (150 ha w latach 90-tych XX w.) temu pozostają populacje z południowego wschodu, zabezpieczone w rezerwatach w Stubnie i Krównikach. Wraz z niechronioną populacją w Starzawie stanowią one pozostałości ogromnej metapopulacji rozciągniętej na młakach i groblach między Medyką, Hurkiem, Hureczkiem, Siedliskami, Kaczmarami, Łuczycami i Krównikami na Podkarpaciu – najdalej na zachód wysunięty fragment zwartego niegdyś zasięgu między Sanem a Dniestrem. Dodatkowym zabezpieczeniem są: uprawa zachowawcza w Arboretum Bolestraszyckim, stanowisko zastępcze w Osowcu w Biebrzańskim PN oparte o genotypy z Krównik oraz zabankowanie nasion u nas w Powsinie, w ramach projektu „FlorNaturOB”. Biologię nasion rozpracował mój przyjaciel Maciej Niemczyk.

Korony i szachownice Fritillaria
Korona cesarska

Korona cesarska to prawdziwa tytanka wśród szachownic, zwykle 3-4 razy większa i grubsza od kuzynek (do 1,2m wysokości!), o grubych, gęsto ulistnionych pędach zakończonych okółkiem wielkich, jaskrawych kwiatów, z górująca nad nimi rozetą liści. Cała roślina, a zwłaszcza cebule, śmierdzi i często cierpi od „zimnej Zośki”, ale łatwo jej to wybaczamy, gdyż wygląda naprawdę fantastycznie. Doskonale nadaje się zarówno na kwiat cięty, jak i podwyższone rabaty, skarpy i alpinaria w grupach albo soliter wśród mniejszych szachownic. Znanych są dziesiątki odmian jak ‘Aureomarginata’ z kremowo obrzeżonymi liśćmi, ‘Prolifera’ o podwójnej koronie kwiatów, pomarańczowa ‘Orange Brilliant’, siarkowo żółta ‘Maxima Lutea’, ‘Rubra Maxima’ o skróconych, szeroko otwartych, karminowych kwiatach czy przechodząca od oranżu w purpurę ‘Aurora’. Bardzo podobne do korony wymagania w uprawie charakteryzują niższą od niej sz. Raddiego, pochodzącą z Turcji i Persji. Jej przewijające, dzwonkowate, szeroko otwarte kwiaty barwy zielonkawo kremowej, z ciemniejszym, różowawym wierzchem płatków, osłaniane są przez kilka zielonych podkwiatków.

Korony i szachownice Fritillaria

Korony i szachownice Fritillaria
Szachownica kamczacka „Alpina”

Sz. kamczacka wyróżnia się nietypową, bo czarnobrązową barwą swych szeroko dzwonkowatych, zwisających lub skierowanych na boki kwiatów. Istnieją też kultywary złociste i zielone. Osiąga do 45 cm wysokości. Liście bardzo połyskliwe, lancetowate, dolne zebrane w okółki. Jedna z prostszych w uprawie, preferuje półcień, stale wilgotne, a próchniczne podłoże.

Sz. asyryjska (lisia) faktycznie pochodzi z ziem dawnej Asyrii (dziś pogranicze Iraku z Turcją), ale całkiem dobrze znosi polskie warunki. Nie jest jakoś mocno wybredna wobec gleby, ładnie rośnie na każdej umiarkowanie wilgotnej, lekkiej a próchnicznej. Wiosną możemy się rozkoszować widokiem jej stulonych, lilowo-brązowych, do 2cm długich kwiatów z jasnym nalotem i złotymi końcami płatków.

Sz. trąbkowata jest malutka ale milutka. Osiąga najwyżej 10-15 cm wysokości, pędy ma bardzo krótkie (tak, że kwiaty niemal leżą na ziemi) a liście błękitnawe i lancetowate. W Polsce zakwita w kwietniu. Kwiaty są stosunkowo duże na tle reszty kormusu, pojedyncze, do 5 cm długie (podobnie jak u górskich goryczek, przystosowanie do niedoboru owadzich zapylaczy w górach), o ciemnym, zazwyczaj bordowym środku i różowym lub jasno karminowym wierzchu, czasem z intrygującym nalotem lub jasnymi cętkami. Świetnie się komponuje z cebulowymi irysami albo szafranami.

Sz. Wałujewa to ogrodniczy klejnot i rarytas wysoki na 20-50 cm, o lancetowatych, niemal równowąskich liściach i długich do 5cm, też szeroko dzwonkowatych kwiatach, w środku karminowych, a z wierzchu szaroróżowych. Jako, że lubi rozproszone światło i dość zasobną glebę, zasilaną jednocześnie kompostem liściowym i przekompostowanym igliwiem, będzie się wspaniale komponowała i długo wytrzyma na skraju arboretum wśród karłowych choinek albo z wrzosami i wrzoścami. Jej pochodzenie z górskich stepów Afganistanu oraz widnych sośnin Tien-Szań w Chinach wskazuje na konserwatyzm ekologiczny i znaczny wiek ewolucyjny, porównywalny choćby z „białą forsycją” vel abeliofylum koreańskim.

Sz. wąskokwiatowa to coś dla wielbicieli wyzwań i łamigłówek. Pięknie się prezentuje za sprawą różowych kwiatów z ciemniejszym wnętrzem, zebranych po 3-8. Niestety w naszych warunkach bardzo delikatna i chorowita, wymaga stanowiska mokrego wiosną, ale suchego latem. Sprytnym sposobem na zabezpieczenie jej optymalnych warunków jest uprawa w ażurowych pojemnikach, wyjmowanych z ziemi podczas zamierania liści. Z sadzeniem tej uzbeckiej ślicznotki również warto nieco poczekać, żeby „Pankracy, Serwacy i Bonifacy, dla drzew wielcy niedobracy” nie uszkodzili jej pąków kwiatowych lub listków.

Szachownice i korony rozmnaża się niemal wyłącznie z cebul. W lipcu wykopuje się cebule mateczne, potem oddziela od nich nowe cebulki przybyszowe. Drugim, popularnym sposobem jest namnażanie fritillarii tak jak hiacyntów czyli z sadzonek łuskowych lub przez nacinanie piętki. Tak nacinanie piętki, jak pomnażanie z sadzonek łuskowych robi się w sierpniu, przetrzymując cebule lub sadzonki w temp. około 200C, po czym sadząc je bezpośrednio na zagony lub do inspektu mniej więcej w połowie października. Sadzonki łuskowe inkubuje się albo w torebkach foliowych, albo bezpośrednio w perforowanych skrzynkach ze sterylnym, stale wilgotnym podłożem. Powstawaniem cebulek potomnych dość łatwo manipulować. Jeżeli chcemy wyprodukować bardzo dużo bardzo małych cebul potomnych to cebule mateczne wykopujemy latem i trzymamy od połowy lipca d poł. Listopada w stałej ciepłocie 90C lub 200C, imitując spoczynek zimowy lub spoczynek letni. Gdyby jednak zależało nam na małej liczbie okazałych cebulek potomnych, to cebule-matki przechowujmy albo w stałej ciepłocie 250C, naśladując wyjątkowo gorące lato, albo zmiennym reżimie termicznym 260C od połowy lipca do pierwszych dni listopada i 170C do połowy listopada, imitując nie tylko upalne lato ale i wyjątkowo ciepłą jesień. Także kultury in vitro są cenioną drogą masowej produkcji wysokiej klasy materiału nasadzeniowego. Skoro cała uprawa i hodowla opiera się o rośliny wyprowadzone z cebul ew. kultur in vitro, to bardzo mało wiadomo o biologii nasion tych intrygujących roślin. Niby od tysięcy lat każdy ogrodnik wiedział, iż nasiona sieje się od razu po zbiorze, a nowe rośliny zakwitną po 3-4 latach, lecz na tym nasza wiedza się kończyła. Właściwie dopiero projekt „FlorNaturOB” rzucił więcej światła na swoiste wymogi i spoczynek nasion u szachownicy kostkowatej.

mgr Adam Kapler